Brendi, zwana Brendziochem

Być może niektórzy z Was kojarzą małego, czarnego i kudłatego psa, który niekiedy był na fp bloga? 🙂 To właśnie Brendi.

Jest najmłodszym psem w domu – została znaleziona w ostatni weekend sierpnia 2014 roku. Weterynarz określił jej wiek na ok. 6 tygodni. Nie pytajcie mnie co robił kilkutygodniowy szczeniak na poboczu mało uczęszczanej trasy w okolicach Wrocławia, bo zwyczajnie nie wiem. Wiem, że mało jej nie przejechałam – małe kamikadze wytoczyło się niczym błotna kula spod krzaków. Miała szczęście, że warunki atmosferyczne były baaaardzo niesprzyjające – ogólna ulewa i burza, mała widoczność, więc i jechałam naprawdę wolno jak na tamtą drogę.

Zatrzymałam się na poboczu i przebiegłam zobaczyć cóż to za cudo postanowiło mnie zaskoczyć. Prawdę mówiąc nie od razu rozpoznałam w tym “czymś” szczeniaka – nie kiedy woda zalewała oczy, a huki piorunów zagłuszały myśli. Wzięłam “kulkę” i w aucie okazało się, iż jest to malutka suczka – żeby nie było, po tej ok. minucie poza autem byłam przemoknięta, co chyba dobrze obrazuje pogodę jaka wtedy była. Szczeniak był… spokojny. Praktycznie od razu po szybkim osuszeniu (akurat jechałam ze świeżo wypraną derką dla konia do stajni.. cóż, polarowa derka była ręcznikiem idealnym) psiak usnął mi na kolanach i tak dojechałam do stajni. W stajni została szybko “domyta”, wysuszona w ciepłym pomieszczeniu i dostała wodę.

Zupełnie nie wiedziałam co z nią zrobić.. w domu mieliśmy już dwa dorosłe psy. Rodzice nie byli by zadowoleni z kolejnych 4-łap. Jednak na szybko pytani znajomi nie mieli pojęcia czy ktoś z rodziny, przyjaciół nie szuka pieska. Suczka pojechała ze mną do domu – no nic, plan był taki, żeby poszukać jej domu stałego, a u nas będzie miała tymczas. Rodzice w pierwszej chwili zadowoleni nie byli – ale nie byli też źli. Po prostu wiadomo – kolejne zwierze to kolejne obowiązki, a szczeniaki wymagają bardzo dużo uwagi. Dostała robocze imię Brendi. I została u nas.

1898246_711325158914678_8980066998053862596_n

Wiele razy już słyszałam, że miedzy mną i Brendi nie ma więzi standardowej “człowiek-pies”. Bardziej to przypomina podobno więź “matka-córka”, ale sama wolę tego nie oceniać – głównie przez to, że może być prawdą 😀 Dodam też, że jest psem który “rozkochuje w sobie” ludzi – tak po prostu, nie znam osoby która by jej nie uwielbiała 🙂

Brendi od zawsze jeździ ze mną praktycznie wszędzie 🙂 Jest stałym bywalcem w stajni – doskonale odnajduje się pośród koni, a na treningach jest “moim cieniem”. Psiak bardzo bystry i posłuszny, choć bywa cwana i lubi “wymuszać” pewne ustępstwa na swoich Człowiekach 🙂 Brendzioch to po prostu… Brendzioch 🙂

DSC_7773

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *