DIY: Jak zabezpieczyć kołowrotek?

Wpis ten może się przydać każdemu z Was. Jednak szczególnie pomocny lub inspirujący może być dla osób, które posiadają długowłosego chomika syryjskiego oraz kołowrotek z osią 🙂

Dla długowłosych chomików syryjskich polecane są kołowrotki bez osi – na rynku obecnie jest kilka modeli, jednak są one głównie drewniane. Osobiście preferuję jednak kołowrotki plastikowe – obecnie Arbuz (KLIK) ma do swojej dyspozycji kołowrotek Wodent Wheel Senior.

Arbuz jest chomikiem długowłosym i z tego też powodu musiałam wymyślić “patent” na zabezpieczenie osi tak, aby futro nie miało jak się wkręcić.

Co potrzebowałam?
  • nóż z drobnymi ząbkami
  • złączka kompensacyjna zcl 16

O ile nóż z drobnymi ząbkami znajdzie się w każdej kuchni (można oczywiście użyć odpowiednich narzędzi typu piły ręcznej z drobnym uzębieniem, jednak nie każdy ma do nich dostęp – a nóż z drobnymi ząbkami ma w domu chyba każdy 😉 ).

Złączka kompensacyjna jest dostępna w każdym sklepie budowlanym – osobiście kupiłam w Castoramie (pakiet 5 szt. za dosłownie kilka złotych). Oglądając różne “rurki” tego typu wybrałam taką o średnicy 16 mm. Są różne średnice tych “rurek” – o ile większa nie robiłaby większej różnicy to zbyt mała rurka mogła by nie być wystarczająco “duża” żeby zabezpieczyć oś na tyle, żeby nie “wkręcała” włosów. Jak wygląda taka złączka?

DSC_8008

DSC_8003

Jak widać, złączka w połowie ma “harmonijkę”. Nie chodzi ona “luźno” – jest na tyle sztywna i dąży do “rozprostowania”, że na spokojnie “zaklinuje się” na obu bokach bębna 🙂 Tylko musimy ją minimalnie dłuższą przyciąć. Za krótkie przycięcie końców spowoduje, że złączka będzie luźna – może to doprowadzić do “klinowania” włosów między złączką, a bokiem kołowrotka lub wręcz zupełnie nie chronić (a jedynie hałasować).

DSC_7996 DSC_7997 DSC_7998

Może się wydawać, że złączka jest za krótko przycięta – jednak pamiętajmy, że panele boczne oraz te małe białe kółeczka też mają swoją grubość 🙂 Prawdę mówiąc musiałam dociskać przedni panel kołowrotka żeby mi się “zapiął” – a to dobry znak! 🙂

DSC_8001

Kołowrotki Wodent Wheel można rozebrać dosłownie na części pierwsze. Powyżej macie praktycznie złożony bęben – dwa panele boczne + bieżnia wraz z łącznikiem (ten pasek na bieżni – tak, bieżnię można całkiem wyprostować). Taki bęben zakładamy na oś z jednym białym kółkiem, jak poniżej.

DSC_7999

Następnie złączka, którą wcześniej jedynie “przymierzałam” 🙂

DSC_8002

Panel przedni – już widać, że złączka jest delikatnie “za duża”, bo panel niemal w połowie zakrywa otwór do montażu metalowej “spinki” 🙂

DSC_8004

DSC_8000

Jeszcze białe kółeczko (powyżej) i można zapinać 🙂 Żeby dopiąć kołowrotek musimy lekko nacisnąć na bęben w miejscu osi – złączka ulegnie naciskowi. Po zapięciu będzie dobrze przylegać do obu paneli kołowrotka. Można to łatwo sprawdzić – jeśli pokręcicie kołowrotkiem, a złączka nie będzie “podróżować” to jest ok 🙂

W ten sam sposób zabezpieczyłam kołowrotek dla chomika chłopaka – Domina (KLIK), który ma do dyspozycji kołowrotek Wodent Wheel Wobust 🙂 Przy jego średnicy jest mała szansa na wkręcenie futerka w oś, jednak lepiej “chuchać na zimne” 🙂

Dodam, że to rozwiązanie sprawdza się u nas od jakiś 3-4 miesięcy i żadne z nas nie wykryło “ubytku” włosów u chomików 🙂

W kołowrotkach Trixie można analogicznie zabezpieczyć oś, jednak tam utrudnieniem jest to, że panel przedni jest mocowany “luźniej” – tj. tylko na bębnie i osi na zasadzie “wciśnięcia” – należy precyzyjniej dopasować długość złączki (może być to wręcz złączka bez “harmonijki”) – inaczej złączka może nam go “wypychać”!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *