“Jazz” Pełnik LAVANDULA

Jazzik, Jazzik 😀

Jazz to jego imię “domowe” 🙂 Pochodzi on z hodowli LAVANDULA i urodził się 26.03.2008roku. W miocie były same pieski, ale to on wyjątkowo mnie i moją mamę zauroczył. A, no i jest chińskim grzywaczem hl, tricolor.Jazz 1.noc

Tak wyglądał 1. nocy kiedy do nas przyjechał 🙂

Pierwotny plan był taki, żeby jeździć z nim na wystawy. Jednak mimo prób – “ustawianie” i szkolenie w domu/na dworze/na spacerze przechodziło bez problemu. Na wystawach (jeździliśmy gościnnie, żeby się oswoił na spokojnie) natomiast pies był zupełnie “nie do ogarnięcia” – pewnie wina leżała we mnie, ale on do łatwych też nie należy mimo wyglądu 😀

Tak więc, odpuściliśmy zdobywanie ringów. Jak można było się tego spodziewać.. mój tata, który nie był przekonany do “łysego” psa bardzo szybko zaczął zachowywać się w stosunku do niego jak do… swojego trzeciego dziecka. Nie pozostaje mi nic innego, jak stwierdzić iż ten pies jest stanowczo 3. dzieckiem moich rodziców. Zresztą Jazz jest też do nich chyba nawet nieco bardziej przywiązany niż do mnie – choć wszystkie nasze psy są ogólnie mega rodzinne (no, Brendi się wyłamuje nieco, ale to inna historia).

W sumie to poza faktem, że jest psem stosunkowo nieproblemowym – o ile nie wpadnie na jakiś genialny pomysł lub nie popadnie w szał “śpiewania/dyskutowania” to jest naprawdę świetnym maluchem. Żeby nie było – jego głos jest.. specyficzny, grzywacze mają bardzo charakterystyczne niektóre zachowania i “dźwięki” – miny ludzi, którzy pierwszy raz mają do czynienia z takim “wariatem” są zaiste bezcenne!

Z ciekawostek na temat Jazza – jest to pies-turysta 🙂 Jak wszystkie nasze zresztą. Był z nami kilkukrotnie w Chorwacji i budził – co mnie akurat nie dziwi – duże zainteresowanie. POZYTYWNE! Ludzie za granicą są jednak dużo bardziej otwarci i ciekawi, milsi niż to bywa u nas – a szkoda.

Z historyjek “zabawnych” – kiedyś byłam sobie z nim na spacerze, ot – maszerujemy sobie i próbujemy ogarnąć chodzenie przy nodze. Jednak postanowił nam przeszkodzić jakiś starszy Pan, który ni stad ni zowąd zaczął mnie wyzywać od “nieodpowiedzialnych gówniar”. Powód? Jak ja śmiałam psa z tak zaawansowaną grzybicą nie leczyć! Oczywiście próby tłumaczenia tylko zaostrzyły reakcję Starszego Pana Wiedzącego Wszystko Najlepiej. Cóż, ludzie są różni, a na przestrzeni lat historyjka nabrała zabawnego wyrazu 🙂

Dobra, zdjęcia-zdjęcia!

DSC_7786 DSC_2779

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *