Jestem na urlopie… a co ze zwierzętami?

Pierwszy post z nowej kategorii DzieńJakCoDzień. Będzie to dość luźna kategoria, niezwiązana stricte z chomikami. Wpisy bardziej ogólne, nieco lifestylowe (choć definicja tego terminu jest szeroka). Innymi słowy, jak pewne rzeczy czy dni wyglądają u mnie – trochę zwierząt mam, więc będzie tutaj też niekiedy o tych nie-chomikach 🙂

Zdaję sobie sprawę, że sezon urlopowy ma się ku końcowi – końcówka sierpnia.. wiele osób myśli o powrocie do szkoły, o sesji powtórkowej czy po prostu do pracy. No, i powoli zacznie nam się wkradać jesienny nastrój 🙂

Może w ten sposób przełamię ostatni blogowy zastój? Nie ukrywam, że ostatnie kilka tygodni to było odwracanie sobie życia do góry nogami (na własne życzenie!) i układanie go od nowa… Wiecie, przeprowadzki, szukanie pracy i te sprawy 😀 Na szczęście to już za mną, teraz tylko doczekać końca urlopu i wdrożyć się w “nową rzeczywistość” 🙂

URLOP. Słowo klucz tego wpisu. Większość z Was na pewno wie (z własnego doświadczenia lub obserwacji) jak dużo czasu i energii kosztuje niekiedy zaplanowanie tych kilku-kilkunastu dni w roku. Gdzie pojechać? Co zobaczyć? Gdzie dobrze zjeść? Itd, a przy tym nie wydać “milionów monet” 😉 Jest jeszcze jedna rzecz, którą osoby ze zwierzętami musza dołożyć do planowania urlopu.

Co z naszymi zwierzętami, kiedy wyjeżdżamy na kilka-kilkanaście dni?

Bardzo nie lubię tego pytania. Głównie dlatego, że odpowiedź na nie wydaje mi się oczywista, a poza tym, bardzo dużo zależy od tego jakie zwierzęta posiadamy oraz tego jakie mamy możliwości (każdy z nas ma inne warunki, inne możliwości itd.). Pewne ogólniki są bardzo ogólne i mogę o nich w skrócie napisać. 😀 Pewne ogólne “zasady” mogę w skrócie wypunktować:

  • Każdemu zwierzęciu na czas mojej nieobecności zapewniam opiekę. Nieważne czy mamy psa, kota, królika czy chomika – każde zwierze musi mieć zapewnioną odpowiednią opiekę (albo naszą, albo Wakacyjnego Opiekuna*)
  • Przed moim wyjazdem każde zwierze zabieram do lekarza weterynarii na “przegląd” i odrobaczenie. Profilaktyka to bardzo często zaniedbywana sprawa. Dzięki takiej wizycie możemy być pewni w jakim zdrowiu i kondycji zostawiamy zwierze pod opieką. Wakacyjny Opiekun dzięki temu też jest spokojniejszy 🙂
  • Robię zapasy na czas mojej nieobecności. Logiczne – nie może zabraknąć niczego 🙂
  • Zostawiam niezbędne informacje o zwierzęciu, jego książeczkę zdrowia oraz numery kontaktowe. Zazwyczaj drukuję wcześniej przygotowane notatki, np. o podstawach karmienia, dozwolone/zakazane produkty, na co zwracać szczególną uwagę oraz dołączam numer do prowadzącego lekarza weterynarii (i na zaś do drugiej lecznicy, urlopy dotyczą również lek. weterynarii!).
  • Udzielam precyzyjnych informacji Wakacyjnemu Opiekunowi. Informacje zarówno o zwierzęciu (choć to robię dużo wcześniej), jak i o tym w jaki sposób najlepiej się ze mną skontaktować, itd. Innymi słowy, informacyjnie dopinam wszystko na ostatni guzik.

Powyższa lista jest bardzo ogólna, więc nie będzie pasowała do każdego przypadku. Dlatego nie lubię tego pytania, bo za dużo zależności (a ja się lubię rozdrabniać) 😛

Pojawiło się pojecie Wakacyjny Opiekun. To takie moje określenie na osobę której powierzam swoje zwierzęta na czas nieobecności 🙂 Wakacyjnym Opiekunem może być zarówno mama, babcia, wujek czy przyjaciółka.

Bardzo ważne jest to, żeby Wakacyjny Opiekun spełniał podstawowe kryteria:

  • musi mieć czas i chęci do zajmowania się zwierzętami, które chcę mu powierzyć,
  • musi lubić zwierzęta i nie przeszkadza mu zajmowanie się nimi,
  • musi być osobą odpowiedzialną i rzetelną,
  • muszę tą osobę dobrze znać i mieć do niej praktycznie 100% zaufanie.

To takie 4 główne punkty, ale w zasadzie wszystko mają 🙂 Oczywiście zanim powierzę komuś swoje zwierzęta to z dużym wyprzedzeniem się pytam o to, czy w ogóle jest taka możliwość. Dopiero jeśli taką osobę znajdę to zaczynam działać pod kątem przygotowania Wakacyjnego Opiekuna – tj. musi mieć podstawową wiedzę o zwierzętach jakie mu powierzam, i to przedstawione w jasny i przyjazny sposób. Odpada zasypywanie linkami “Masz, przeczytaj to, i to, i to, i to… Jeszcze to” – to w moim interesie jest żeby znaleźć opiekę, więc dokładam wszelkich starań żeby Wakacyjny Opiekun miał naprawdę mało do roboty 🙂

Przykładowo, Prośkowymi Panami w 2014 roku zajęła się moja przyjaciółka (interesująca się m.in. końmi, jeździectwem i papużkami, z gryzoniami jako tako do czynienia nie miała). Miała ich ~2 tygodnie pod swoją opieką – w tym czasie nie zabrakło świnkom niczego, a Patrycja chyba ich nawet wyraźnie polubiła 🙂

Jak planowanie urlopu wygląda u mnie?

Wiecie lub nie, ale mam różne zwierzęta pod swoją opieką. Dla ułatwienia wprowadzę podział, który funkcjonuje w mojej rodzinie naturalnie – tj. teraz po mojej wyprowadzce to jest od razu widoczne 😛

  • “Stado Rodzinne” to zwierzęta, które są blisko związane z moim domem rodzinnym i z rodzicami. Bezsprzecznie kot Toffik oraz psiaki: Sunia i Jazz (nie bez powodu nazywany 3. dzieckiem moich rodziców :D). Nie miałabym serca “zabierać” ich ze sobą – i jest to w pełni naturalne u nas.
  • “Stado Risy” to Brendi, prosiaki, chomiki, Dargana oraz egzotyka (ptaszniki). To też jest w pełni naturalne, po prostu gryzonie od zawsze były moje-moje, a Brendi… kto czytał stronę Brendziocha ten wie 😉 Za to wbrew pozorom z koniem jest najprościej jesli chodzi o planowanie urlopu!

No, to mamy jasny podział. To teraz tak bardzo ogólnie, jak planuję urlop? Zaczynam od rozplanowania zwierzakom “wakacji” 😉

  • W domu rodzinnym zawsze zostaje Toffik, a od tego roku również Sunia i Jazz. Sunia z racji wieku nie nadaje się już na dalsze wyjazdy (stawy nie te, wymaga leków na serce), a Jazz jest tak z nią związany, że rozłąka nie wchodzi w grę… Bardzo blisko nas mieszka moja babcia, dosłownie za płotem, a dzięki temu nie ma problemu z zapewnieniem opieki koło domu dla kota i dwóch starszych psiaków 😉
  • Gryzoniom szukam Wakacyjnego Opiekuna – pytam najbliższej rodziny i przyjaciół. Bywa tak, że świnki zostają w domu pod opieką mamy, a chomikom mogę zapewnić osobną opiekę (żeby nie dodawać zbyt wielu obowiązków na jedną osobę)… najlepsza możliwą zresztą, bo hodowla macierzysta Arbuza – Podrik Hamstery 🙂
  • Brendi jeździ ze mną w sumie wszędzie i nie wyobrażam sobie wyjazdu czy urlopu bez niej! Jeśli już planuję jakiś wyjazd to sprawdzam czy w danym miejscu są mile widziane psy – jeździliśmy kilka lat z dwoma psiakami i z doświadczenia wiem, że nie jest to duży problem. Po prostu trzeba chcieć i mieć jak! 🙂
  • Dargana stoi w pensjonacie u zaufanych ludzi, a w dodatku od ponad roku jest w stałym treningu. Innymi słowy, jej życie w żaden sposób się nie zmienia z powodu mojego wyjazdu – po prostu kilka-kilkanaście dni mnie u niej nie ma i tyle. Nie żeby tęskniła jakoś specjalnie, nie ten typ konia 😛

I w sumie mogę już zacząć planować docelowy urlop! Mało skomplikowane, nie? 😉 Można pojechać z psem na świetny wyjazd w kraju czy zagranicą (obecnie z Brendi siedzimy nad morzem, na chorwackiej plaży – w koło też są inne psy z różnych krajów! 😉 ). Można zapewnić gryzoniom świetnego Wakacyjnego Opiekuna – u rodziny czy przyjaciół. Wiele rzeczy można, tylko wymaga to dodatkowego wysiłku i chęci.

Co może przeszkadzać w planowaniu urlopu?

Widzę dwa realne powody – za duża ilość zwierząt lub wyraźne zobowiązanie (np. DT, hodowle). Mogą być sytuacje, kiedy np. ktoś posiada kilkanaście chomików, spore stado świnek czy szczurów. W takiej sytuacji planowanie urlopu bywa utrudnione. Mnie osobiście uziemiło by skutecznie trzymanie konia koło domu (pomijam już, że wtedy musiałabym mieć przynajmniej dwa) – bo tutaj nawet znalezienie Wakacyjnego Opiekuna nie pomoże 😀

I tak, są sytuacje kiedy “Nie da się” (wspomniane wyżej), ale już nie przesadzajmy! Choć to dużo wygodniejsze wyjście, prawda? 😛

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *