KociKot Toffik

Czołowy drapieżnik naszego domu w końcu doczekał się własnej strony na blogu 😉

DSC_2713

Historia pojawienia się tego KociKota jest dość zabawna.

W moim domu od zawsze były koty – mieszkamy na przedmieściach, a na moim osiedlu jeszcze niecałe 10 lat temu co 5 osoba miała kury w ogródku. Pomijam, że krowy też były do niedawna w sumie. A gdzie są kury i inne zwierzaki gospodarskie (lub pozostałości po nich – zabudowania głównie) tam jest i sporo.. myszy. Zdarzały się i szczury, ale mniejsza – to nie historia “szkodników” na dzielnicy.

Praktycznie w prawie każdym domu był kot lub.. więcej kotów. Ot, praktyka – gdzie jest kot, tam nie ma myszy w domu..

Tak więc, w domu mieliśmy już kota – znajdę – imieniem Filemon. Jego historię naskrobię innym razem.. nie należy do tych z serii “Happy End” 🙁

Mój tata zawsze marzył o ruuudym kocie, najlepiej dużym i futrzastym! I tak o to, któregoś jesiennego dnia jakieś 5 lat temu przyszedł do mnie do pokoju owiany jakąś tajemnicą..
Poprosił, żebym zeszła za chwilę do mieszkania w piwnicy (stanowi osobną część od naszych pięter), bo musi mi coś pokazać. Po kilku minutach poszłam i moim oczom ukazała się.. kula rudego futra domagająca się mleka.. Taaa.. Jakoś bardzo mnie to nie zdziwiło – mamy wszyscy szczęście do “znajd” wszelakich.

Tata poprosił abym zajmowała się maluchem pod jego nieobecność, ale.. żebym nie mówiła na razie nic mamie. Cudownie, opieka nad małym kociakiem + trzymanie tajemnicy przed mamą brzmiało niczym misja niemożliwa. Koniec końców nie było tak źle, ale żeby było zabawniej – o kociaku wiedział mój chłopak, a mama nie..

Dowiedziała się o Toffiku jak wrócił tata – nie była zachwycona wizją drugiego kota w rodzinie, ale.. “Ok, niech zostanie. Chodź tu malutki!” 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To zdjęcie jest z pierwszych świąt Bożego Narodzenia, które Toffik spędził u nas 🙂 I jedno z niewielu na których jestem wraz z domowymi zwierzami 😉

KociKot wygląda uroczo, puchato i cudownie.. jednak niech jego wygląd Was nie zmyli. Ten kot stał w złej kolejce po ciało – powinien być tygrysem bengalskim. Potrafi przyjść i się łasić, ale jeśli tylko cokolwiek mu się nie spodoba nie waha się ani chwili i.. będzie próbował odgryźć kawałek łydki! Ucieczka przed nim jest dość “zabawna” – pogoni kilka kroków, spróbuje zahaczyć pazurami (wystarczy drobnostka żeby z uroczego kotka zamienił się w małą bestię).

Toffik to typowy oportunista. Jeśli ma okazję – wykorzystuje. Nie zrobi nic, jeśli nie leży to w jego Szlachetnym Interesie lub nie stanowi Wyzwania Dla Tygrysa. W sumie, to nawet na Ciebie nie spojrzy – chyba, że jest głodny lub ma ochotę na głaskanie (a tak naprawdę szuka pretekstu, żeby obudzić w sobie bestię 😛 ). Wspomnę również, że ten kot.. po drzewach łazić to on nie umie, tak samo jak ma przeskoczyć płot to.. usiądzie i myśli, obserwując bacznie czy mu płot nie ustąpi drogi lub ew. czy furtka nieopodal nie zostanie otworzona przez jakiegoś dwunoga.

I nie, nie demonizuję go 😉 Uwielbiam tego kota mimo jego krwiożerczych zapędów niekiedy 🙂

DSC_6462

DSC_6511

DSC_7809

DSC_3399

DSC_5240

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *