Projekt “Modliszki 2017”!

Nie wiecie za bardzo o co chodzi? To bardzo dobrze!
Myślicie że to żart? Nic bardziej mylnego…
Jesteście ciekawi co to ma znaczyć? Czytajcie dalej 🙂

Słowem wstępu…

Wiecie, od najmłodszych lat mojego życia wykazywałam się niebywałym entuzjazmem nie tylko dla “normalnych” zwierząt domowych… Zapoznawanie się w ogródkowymi żyjątkami było mi równie miłe 😉 Choć nie zawsze zapoznawane zwierzątka były przyjazne (kto zadarł z Tegenaria domestica ten wie)! Tym sposobem mam jakąś tam wiedzę z zakresu wielu gatunków – od owadów, mięczaków, ryb po… zwierzęta egzotyczne czy konie. Ot, takie moje zainteresowanie – jako mola książkowego (internetowego?) oraz fanki Steve’a Irwin’a (jako dziecko nie interesowały mnie bajki – wolałam jego programy + Ilustrowaną Encyklopedię Zwierząt, która była moją 1. przeczytaną od deski do deski książką w życiu… takie tam ponad 2kg kartek) 🙂

Taki przekrój wiedzy jest dość ciekawy. Dostrzegam podobieństwa i różnice pomiędzy poszczególnymi rodzinami czy gatunkami zwierząt, których bym nie widziała nie mając tej wiedzy. Najlepsze jest to, że każda nowa informacja łatwo “dołącza” do tej “sieci informacji” 🙂 To pozwala wysnuć niekiedy ciekawe wnioski i obserwacje. Oczywiście każde zwierze które mam (polecam zakładkę Mój zwierzyniec) wymaga zbioru informacji podstawowych, a później należy ten zbiór stopniowo powiększać do założonego poziomu. O tym może kiedy indziej napiszę post, bo w sumie tego typu wnioski mogą być dla Was ciekawe.

Czym będzie projekt “Modliszki 2017”?

Modliszki 2017” to coś co łączy w sobie moją “dziecięcą” pasję do różnych stworzeń, a jednocześnie spotka się z większym zainteresowaniem niż np. ptaszniki. Innymi słowy, wymyśliłam sobie kilka miesięcy temu, że w sumie może to być ciekawa sprawa – modliszki są bardzo intrygującymi stworzeniami. A przynajmniej takie sprawiają wrażenie…

Tym sposobem zaczęłam szukać informacji. Poszło bardzo szybko. Gorzej było z dostępnością gatunków, które sobie upatrzyłam… Doczekałam się jednak i w styczniu 2017 mogłam zacząć realizować pomysł. Modliszki 2017 to będzie relacja/opis/reportaż z chowu kilku gatunków modliszek. Mam nadzieję, że dobrze to wyjdzie… 😀

Dlaczego modliszki?

Jest kilka powodów dla których zdecydowałam się na posiadanie modliszek. Jeden z nich spowodował, że postanowiłam się dzielić z Wami co jakiś czas “nowinkami” – i na te potrzeby powstaje ten projekt.

  • są to owady bardzo intrygujące i rozpoznawalne – przyciągały moją uwagę od jakiegoś czasu, byłam ich zwyczajnie ciekawa. Dodatkowo ich “rozpoznawalność” jest na tyle duża, że.. co mi szkodzi pisać o nich na blogu?
  • mają określone wymagania gatunkowe – to akurat nie dziwi, bo każdy gatunek jakieś ma. W przypadku modliszek mamy kilka warunków do spełnienia i uznałam, że jestem stanie zapewnić im takie warunki, jakich potrzebują, aby rozwijać się w optymalny sposób. Więcej o tym w następnym poście 🙂
  • nie wymagają specjalnie dużej ilości czasu i miejsca – modliszka to.. modliszka. Jest owadem i posiadanie jej ogranicza się raczej do obserwacji 🙂 Poza podstawową obsługą nie wymagają specjalnie dużo uwagi. To ile wymagają miejsca zależy od gatunku.
  • karmienie nie jest problematyczne – modliszki to raczej chętnie jedzące stworzenia i posiadają bardzo ciekawy oraz widowiskowy sposób polowania. Oczywiście karmienie to żaden problem o ile komuś nie przeszkadza obchodzenie się z np. Drosophila melanogaster czy wylęgami karaczana/świerszcza.
  • mają określone tempo rozwoju i długość życia – modliszki żyją tak maksymalnie ~roku czasu. W tym czasie przechodzą określoną ilość wylinek (zależy od gatunku) oraz przez jakiś czas żyją jako imago. Żyją dość krótko, stąd projekt jest określony jako Modliszki 2017. Warto zaznaczyć, że samice żyją dłużej niż samce (u niektórych gatunków samica żyje ~rok, a samiec tylko ~pół roku). No.. u ptaszników taki projekt musiałby trwać niekiedy kilkanaście lat.. Wiecie, ptaszniki po prostu często żyją te ponad 10 lat, więc to nie takie proste jak się wydaje! 😀
  • nie budzą powszechnego obrzydzenia – cóż.. podejrzewam, że tego typu projekt o ptasznikach skończyłby się z przewagą komentarzy “O fuuu!”, “Przerażające!”, “Paskudztwo! Jak możesz to trzymać w domu!” 😀 Natomiast modliszki dla większości z Was powinny być w sumie ciekawe, a jednocześnie nie “odrzucające” 🙂

Wydaje się to wszystko mega proste, nie? 🙂 Cóż… jest drobny haczyk.

Gdzie jest haczyk?

Widzicie, modliszki często są określane jako owady padliwe/delikatne/bardzo wrażliwe. Niestety, ale modliszka może paść.. od tak. Mimo idealnej temperatury i wilgotności, dobrego karmienia i bezproblemowego rozwoju. Przez tą opinię bardzo często bywają odradzane jako pierwsze owady. No, ale cóż.. każda róża ma kolce, nie? Mam jednak nadzieję, że Modliszki 2017 nie zakończy się przedwcześnie… Choć – niestety – muszę brać to pod uwagę.

Miałam okazję już przekonać się o wrażliwości modliszek. Pod koniec października 2016 nabyłam dwa osobniki Rhombodera megaera w stadiach L2 (później to wyjaśnię, spokojnie). W ciągu kilku tygodni wyliniały u mnie 2 razy, osiągając w połowie listopada 2016 stadium L4. Niestety, sytuacja zmusiła mnie do zmiany lokum w drugiej połowie listopada. Nawet chwilowa zmiana warunków (mimo dokładnego zabezpieczenia ich pojemników na czas transportu) skończyła się tragicznie.. Tutaj jednak była sytuacja wyjątkowa i niewiele więcej można było poradzić 🙁

Jak modliszki wpłyną na bloga (MLM) i hodowlę (LMH)?

Nijak. Serio 😉

Blog nadal w większości będzie poświęcony tematom “około-chomiczym”. Po prostu traktuję to jako urozmaicenie i mam nadzieję, że choć część z Was zaciekawię (a może zarażę?) tym “mikro” światem 🙂

Trzymanie kilku modliszek w żadnym stopniu nie koliduje z prowadzeniem Little Monsters Hamstery.

Na jakiej podstawie wybierałam gatunki modliszek?

Miałam kilka tygodni do czynienia z modliszkami gatunku Rhombodera megaera, jednak tym razem się na nie nie zdecydowałam. Mimo tego, że warunki (tj. temperatura i wilgotność + pokarm) miałby by zapewnione odpowiednie, to jednak są to jedne z największych modliszek.

Jakie miałam kryteria?

  • imago średniej wielkości – tj. 3-7 cm długości ciała w przypadku samicy (samce zawsze są mniejsze). Podana Rhombodera megaera potrafi osiągnąć ok. 11cm długości ciała (samice) – kawał żarłocznego owada! 😀
  • proste w hodowli / nadają się dla początkujących – tego typu gatunki raczej nie są problematyczne w kwestii wymagań, tj. mają zazwyczaj spore zakresy tolerancji dla poziomu wilgotności i temperatury. To ułatwia sprawę początkującym, którzy dopiero chcą “wejść” w mikroświat. Ponadto nie chciałam wybierać gatunków trudniejszych w hodowli ze względu na to, że być może kilka osób postanowi zainteresować się modliszkami. Wtedy przedstawienie tych “prostych” gatunków ma najwięcej sensu 🙂
  • dostępność w Polsce oraz cena – nie każdy gatunek, który nam się spodoba jest dostępny w handlu. Czasami jest tak, że jest już dostępny np. za granicą, a do Polski jeszcze nikt ich nie sprowadzał. Sprowadzenie to pół biedy, a jeszcze trzeba doczekać się imago i rozmnożyć z sukcesem (biorąc pod uwagę, że modliszki są padliwe oraz żyją rok lub mniej to wcale nie jest takie hop siup!). Nowe gatunki bądź pierwsze rozmnożenia (tzn. gatunek dostępny od jakiegoś czasu, ale bardzo rzadko i tylko kilka osób rozmnożyło go z sukcesem) mają też zazwyczaj większą cenę niż te popularniejsze gatunki. Podobnie jest też jeśli chodzi o prezencję – bardzo efektowne gatunki są nieco droższe.

Tak więc, po przekopaniu wielu opisów gatunkowych moja lista stopniowo się zawężała. Aż zostało kilka pozycji. Teraz – po pewnym czasie – uważam, że jest to bardzo fajne zestawienie. I naprawdę mam nadzieję, że moje osobniki nie zrobią mi przykrej niespodzianki przedwcześnie!

Jakie gatunki wybrałam?

Ostateczny wybór padł na 4 gatunki + losowy gratis. Bardzo często sprzedawcy owadów czy stawonogów mają coś w stylu “gratisu” czy “pakietu”. Spotkałam się z tym bardzo często będąc na forach/giełdach/ogłoszeniach/sklepach dot. ptaszników – stanowczo najpopularniejszym gratisem jest Lasiodora parahybana  (skromne ~25-27 cm rozpiętości odnóży) 😀 Miało nie być ptaszników, ale czasami ciężko nie zrobić tego typu wtrącenia – traktujcie to jako ciekawostki!

Lista modliszek w projekcie Modliszki 2017:

  • Creobroter nebulosa – niewielka modliszka (najmniejsza z całego mojego zestawienia), ale bardzo atrakcyjna pod wieloma względami. Charakterystyczne ubarwienie to jej mocny punkt!
  • Prohierodula picta – średniej wielkości modliszka, której znakiem rozpoznawczym jest “stroszenie się”. Tak, ten gatunek bardzo lubi prezentować “postawę obronną”, która jest jedną z bardziej widowiskowych u modliszek.
  • Phyllocrania paradoxa – kolejna średniej wielkości modliszka, jednak bardzo charakterystyczna. Dla mnie jest to jedna z ciekawszych modliszek, po prostu.
  • Hymenopus coronatus – jedna z najładniejszych modliszek. Bardzo efektowna, jednak to jest własnie gatunek określany jako “dla średnio-zaawansowanych i zaawansowanych” (choć są też źródła określające ją jako “nadaje się dla początkujących”).

Zaznaczę, że gratisem który dostałam jest modliszka z gatunku Prohierodula picta. Gratis dostałam w ramach “pakietu” pojemników dla modliszek: 5 pojemników + modliszka gratis. Stąd docelowo wybrałam tylko 4 gatunki i bardzo mnie cieszy, że gratisem okazała się kolejna modliszka z mojej listy 😀

Dodam też, że modliszki kupiłam po prostu na allegro od Exo Factory. Mimo niezbyt ciekawych warunków za oknem (a po padnięciu Rhombodera megaera miałam obawy) owady były starannie zapakowane, więc dotarły do mnie całe i zdrowe 🙂 Wcześniejsze Rhombodera megaera “zaklepałam” i odebrałam osobiście na giełdzie we Wrocławiu od Modliszkarium.

Modliszki 2017: Czas… START!
  • 22.01.2017 zamówiłam paczkę na allegro.
  • 6.02.2017 dotarła do mnie w okresie “niedużych mrozów”, co mnie bardzo ucieszyło – dawało nadzieję, że nic się nie stało modliszkom. I faktycznie, wszystkie maluchy były dość żwawe 🙂 Dodatkowo okazało się, że Phyllocrania paradoxa dała radę pomyślnie “awansować” na kolejne stadium (o ile faktycznie wysłana była L2 – jeśli była wysłana L1, a zastałam L2 to w sumie też się zgadza, bo płaciłam za L2 :D).
    Mam nagrany filmik z unpackingu modliszek (nie jest najlepszy, bo nie byłam do tego przygotowana – podjęłam taką decyzję w ostatniej chwili i.. trochę żałuję!) oraz pierwsze zdjęcia maluchów 🙂
  • 7.02.2017 było pierwsze karmienie i obserwowanie mikrusów. Powiem Wam, że widać delikatne różnice w sposobie polowania – a to dopiero mikrusy L2! 😀

Nie pozostaje nic innego jak zostawić Was w tym momencie 🙂 Mam nadzieję, że taki modliszkowy akcent na blogu nie będzie Wam przeszkadzał, a wręcz część z Was zaciekawi. Mnie też pozwoli to nieco “odsapnąć” od tematyki “około-chomiczej” (pisanie w kółko w jednym zakresie potrafi być nużące, a to zabija całą wenę i radość – nie chcę tak, no!). Z drugiej strony blog nie bez powodu nazywa się my little monsters – tak, tego typu wpisy były brane pod uwagę już na etapie wymyślania domeny te.. prawie 3 lata temu 😀

Dajcie znać co myślicie – nie powiem, baaardzo mnie to ciekawi! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *