Skąd masz chomika? Sklepy zoologiczne.

Krótka seria postów, których temat jest też uniwersalny – możemy go odnieść do wielu gatunków zwierząt. Prawidłowości są takie same, jednak w kilku wypadkach liczą się drobne szczegóły. Nie ważne czy myślimy o chomiku, śwince, króliku, papużce, żółwiu czy o wężu.

Zaczniemy od najbardziej dostępnego “źródła”, czyli od sklepów zoologicznych.

Sklepy zoologiczne są w każdym większym mieście, czy miasteczku. Od sieciówek typu Kakadu do pojedynczych “rodzinnych” sklepików. Asortyment sklepu zależy od dwóch głównych czynników:

  1. decyzji kierownika/właściciela
  2. popytu

Pierwszy czynnik jest logiczny – kierownik/właściciel narzuca asortyment jakim handluje. To, jakie produkty i firmy ma u siebie jest regulowane m.in. dostępnością towaru, umowami o dystrybucję itd. Warto wiedzieć, że często polecane przez pracowników gadżeciki lub dropsy i kolby, a niekiedy i klatki są wynikiem właśnie umowy o dystrybucję – jednym w jej “kruczków” jest obowiązek sprzedaży towarów danej firmy. To jaki towar jest w sklepie zależy też od wiedzy kierownika/właściciela – w przypadku sieciówek mamy większe “ustandaryzowanie” towaru niż w przypadku małych sklepików.

Popyt jest jednak głównym czynnikiem kształtującym asortyment sklepu. Jeśli są rzeczy, których pragną klienci (inaczej nie kupują nic) to sklep traci potencjalny zarobek. Gorzej kiedy klienci w przypadku braku np. dobrej karmy, kupują tą gorszą. Argument?

Bo taka była w sklepie i innych nie ma.

To nie jest obecnie mocny argument – nie w dobie zakupów przez internet. Nie jesteśmy “skazani” na towar w danym sklepie – można wybierać, tylko trzeba chcieć. Trudniej mają osoby niepełnoletnie, ale.. czy naprawdę dobra karma dla chomika to aż taki koszt żeby z niej rezygnować na korzyść “syfnej karmówki”? 🙂

Dlaczego zrobiłam taki długi wstęp dotyczący asortymentu? Cóż.. zwierzęta w sklepie to też towar. Taka jest smutna prawda. Jeśli jest popyt na zwierzęta – to te zwierzęta będą. Kupimy (“uratujemy”) jednego – przyjedzie następny. Kupimy 20 myszek – przyjedzie kolejne 20 myszek.

A co jeśli ludzie przestaną kupować? Sklep powoli zacznie się wycofywać z oferowania zwierząt – będzie to nieopłacalne. Mało tego – przy większej ilości zwierząt może zacząć generować jakieś dodatkowe koszty (ściółka, karma – choćby najtańsze to zawsze dodatkowy koszt dla sklepu). To co jeszcze powinno zastanowić – sklepy nie martwią się o przyszły dom. Wydają zwierze, biorą pieniądze – czysta usługa, nic niezwykłego. Ale sami przyznacie, że w tym wypadku nie jest to właściwe podejście.

Jeden z większych mitów jakie krążą powszechnie to “ratowanie z zoologa”. Nie ma czegoś takiego – chyba, że zwierze faktycznie jest chore/niesprawne (co widać od razu i sklep wyda je za darmo). W każdym innym przypadku “ratowanie z zoologa” to tylko wygodna wymówka – bo jest to bardziej poprawna forma na forach czy stronkach fb, kiedy się chwalimy nowym zwierzakiem. Trudniej jest napisać “podobał mi się”, bo zaraz będą posty krytykujące takie zachowanie. Wielu osobom może się ten akapit nie podobać, jednak jeśli chcemy pomóc to z rozsądkiem i patrząc szerzej na problem jakim są zwierzęta w sklepach.

Czy wiecie od czego zależy cena zwierzęcia? Ta kwestia to tak naprawdę “klucz”, który przyda się też we wpisach dotyczących innych “źródeł”. Całość jest logiczna, bo wszystko zależy od: kosztu utrzymania rodziców, ciężarnej samicy oraz opieki nad miotem, umaszczenia itd. Kiedyś w innym tekście zadawałam już to pytanie, ale tutaj jest ono równie adekwatne. Dodatkowo bardzo dużo zależy od gatunku (bądź odmiany/umaszczenia), gdyż im rzadsze zwierze (bądź rzadkie/nowe umaszczenie) tym bardziej podbita w górę cena. Liczy się zysk – tak narodziły się np. chomiki ‘panda’ 😉

Jaki koszt ponoszą sklepy zoologiczne, że są w stanie sprzedać chomika za ~10zł i jeszcze na tym zarobić? Koszt zakupu “partii” zwierząt nie może być za duży – zwierzęta są tanie, muszą być tanie żeby był z tego biznes. Dlaczego? Cóż, tutaj musimy pomyśleć o tym kto zaopatruje sklepy – są dwa źródła. Fermy gryzoni i domowi pseudohodowcy + niekiedy ludzie nieuświadomieni, którym zdarzyła się parka lub samica-niespodzianka. Ludzie nieświadomi raczej nie szukają w tym “zysku” – a jeśli wyłapią taką możliwość to raczej nie polegają na sklepach (wątpię żeby byli w stanie przebić “konkurencyjne ceny” ferm i masowych pseudohodowli). Problemem “u źródła” są fermy i pesudohodowcy nastawieni na masówkę – i to tak naprawdę oni dyktują podstawy ceny “żywego towaru” w sklepach. Nie dajmy się też nabrać jeśli kiedyś ceny zwierząt wzrosną (nie sądzę, aby sytuacja u “producentów” uległa zmianie na lepsze) – to będzie złudzenie, że skoro cena “jest wyższa” to może “coś się poprawiło”. Jaki koszt ponoszą “producenci zwierząt” skoro są w stanie zarobić na chomiku, który docelowo w sklepie zostanie sprzedany z zyskiem?

Zamiast słów, będą zdjęcia – znane na wielu forach, grupach w wielu krajach. Autorem jest Carla, a zdjęcia dotyczą holenderskiej fermy gryzoni. Ferma ta już ma pewne “akcenty” uprzemysłowienia produkcji.2 6 7

W Polsce też mamy fermy i pseudohodowle – ot, przykład “nieuprzemysłowionej” pseudohodowli: Pseudohodowla gryzoni w Siechnicach.

Co myślę? Cóż, chyba łatwo się domyślić 🙂

  • nie należy kupować zwierząt w sklepach, nawet w ramach “ratunku” (chore zwierzaki sklep wyda za darmo, bo i tak na chorym nie zarobi – nie kupujcie bajeczek o “pójdzie dla węża”, bo żaden normalny terrarysta nie narazi zdrowia gada przez podanie chorego pożywienia);
  • najlepiej unikać jakichkolwiek zakupów w sklepach, które oferują zwierzęta – to przyniesie najszybszy efekt, a im więcej osób zacznie tak postępować tym szybciej nastąpią zmiany;
  • należy szukać zwierząt do adopcji, ale nie szukać na siłę “tych potrzebujących pomocy” po sklepach (może to jest okrutne, ale zabierając chore zwierzaki robimy miejsce na kolejną “zdrową” partię na której sklep zarobi – zresztą to samo tyczy się części ogłoszeń na np. olx);
  • najpewniejszym źródłem są porządne hodowle;

Pamiętajcie – zwierze łatwo kupić pod wpływem impulsu i jego uroku. Łatwo się “zakochać”… Jednak zakochujmy się w nich mądrze, bo wtedy jesteśmy w stanie cokolwiek zmienić. Inaczej to zawsze będzie czcze gadanie o “ratowaniu ze sklepów”.

Inne linki traktujące o tematyce “kupowania w sklepie: Chomiki bez ściemy oraz Artykuł u Podrik Hamstery.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *