Warning: Use of undefined constant Ratings - assumed 'Ratings' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /usr/home/Kulemo/domains/mylittlemonsters.pl/public_html/wp-content/themes/travelify-child/functions.php on line 10 Warning: Use of undefined constant Fb - assumed 'Fb' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /usr/home/Kulemo/domains/mylittlemonsters.pl/public_html/wp-content/themes/travelify-child/functions.php on line 16 Sunia, czyli Psiutka – My little monsters

Sunia, czyli Psiutka

Powiedzmy sobie wprost.. to stworzenie nauczyło mnie bardzo dużo jeszcze kiedy byłam dzieckiem.

Pokory. Cierpliwości. Zrozumienia.

Sunia urodziła się 3.09.2000 roku. Tak, obecnie ma ponad 14 lat i trzyma się całkiem nieźle jak na swój wiek 🙂

Te kilkanaście lat temu, świadomość ludzi oraz niektóre kwestie były bardziej zacofane (choć i dzisiaj nie jest z tym “różowo”). Sterylizacja/kastracja psów nie była aż tak popularna.. stąd jamniczka babci powiła szczeniaki, które urodziły się 2.09.2000 roku.. Tak, spojrzycie na daty i coś nie gra, nie? 😉

Wyobraźcie sobie teraz zdziwienie mojego dziadka, kiedy rano licząc i sprawdzając czy ze szczeniakami po nocy jest wszystko ok, okazało się, że doszedł kolejny maluch. Drobna, “łysawa” suczka. Nie dostawała dużych szans niestety…

Mimo wszystko twardo się trzymała, a ja jako mały gówniarz uznałam, że jeśli mogę zostawić pieska, który będzie mój to.. wybieram tego, który urodził się w moje imieniny 3.09. Sunia rosła szybko, wraz z rodzeństwem – tamte psiaki znalazły domy. Jednak jak to w życiu bywa, kontakt się urywa po kilku latach.

Sunia mimo wszystko została ze mną. Bardzo szybko załapała, że spać w łóżku nie będzie i z lubością zagryzła mojego ukochanego pluszaka. Jednak na wiosnę musiałyśmy się “rozdzielić” – rodzice zaczęli gruntowny remont domu. Ja oraz mój młodszy brat i tak byliśmy wystarczająco “dokuczliwi” 😀 Sunia zamieszkała w tym czasie u mojej babci – brzmi strasznie, jednak babcie mam za płotem – widziałam się z nią codziennie, co nie zmienia faktu, że było to trudne. Stan taki trwał prawie trzy lata, a później do nowo wyremontowanego domu cóż.. nie każdy chce wpuścić “podwórkowego” psa na nowo położony parkiet. Zwłaszcza, że źle nie miała – własna ocieplana budka, biegania do woli wraz z jej matką (więc miała nasze i psie towarzystwo), spacery z nami i zabawa, a jak była niepogoda to nie było kłopotu ze spaniem w domu babci 🙂 Tylko to nie jest to…

Koniec końców, wraz z bratem ugadaliśmy mamę i Sunia zamieszkała z nami. Ta dziwna rozłąka trwała ponad 4 lata. Długo, jak na psie lata. Dlatego od tamtej pory robię co w mojej mocy dla niej. Jeździła razem z nami na wszystkie biwaki (głównie tak spędzaliśmy wakacje wtedy).

Kiedy tylko była możliwość Sunia trafiła do weta na sterylizację. Po zabiegu okazało się, że Sunia miała przerosty na macicy – najpewniej za jakiś czas dały by solidne objawy. Z tego też względu przeszła zabieg kastracji. Jeszcze pod działaniem narkozy kiedy już mogłam z nią siedzieć i czekać aż się wybudzi, działo się coś co do tej pory wspominam ze łzami w oczach – nawet pani weterynarz się wtedy wzruszyła. Pies będący pod narkozą na dźwięk naszego głosu “wyrywał się” bardzo nieporadnie, próbował machać łapkami czy wręcz “szczekać”, a ciało nie było w stanie – walka o pokazanie “Już jesteście! Nic się Wam nie stało!“, szczęście. Sporo czasu spędziłam w gabinetach weterynaryjnych, ale podobnego zachowania jeszcze nie widziałam.

Tak, Sunia jest bardzo wiernym i przywiązanym psem. A z każdym kolejnym dniem razem dostrzegam w jej oczach to samo co zawsze, ale i coś nowego. Nową radość, że mamy kolejny dzień dla siebie.

Kiedy Sunia miała ponad 7 lat, do naszego domu przyjechał drugi piesek – Jazz. Natomiast ostatnio – w sumie na początku września 2014 roku, znalazłam Brendi. Historia tych dwóch psiaków będzie na osobnych stronach 🙂

Psiutka (powiedzmy, że to drugie imię Suni 😉 ) odnajduje się świetnie. A czy wspominałam, że mimo swojego wieku rok temu oraz w tym roku odwiedziła razem z nami Chorwację? 😉
Wiek robi swoje – na szczęście naszym jedynym (odpukać!) kłopotem do tej pory są alergie.

Się zrobiło sentymentalnie! Już, koniec tego dobrego – zdjęcia. Zdjęcia, bo tak dalej pójdzie i uznam, że jak na “14 lat wspólnej historii” to bardzo mało napisałam 😀 Czas odkurzyć dysk i drugi komputer, bo na tym to się zbyt wieloma fotkami nie pochwalę…

27062012036 DSC_7747

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *