Tak zaczęła się pasja – Haidi

O bardzo wielu rzeczach w naszym życiu decyduje przypadek i podobnie było w moim wypadku.

Chomiki miałam jako małe dziecko – należało by się cofnąć o ok. 12 lat do pierwszego chomika imieniem Bianka. Następny był Pirat, zwany później Rufusem. Później nastąpiło kilka lat przerwy, w tym czasie nieco zwiększyła się wiedza na temat tych zwierząt – i zwiększa nadal.

Haidi_1

W wakacje 2010 roku, kiedy ok kilku lat nie miałam żadnego gryzonia, pomyślałam czy by nie wrócić do chomików..
I tak pod koniec sierpnia zaczęłam czytać – niestety, trafiając w większości na “słit blogaski”, więc moja wiedza w tym temacie nie była zbyt dobra.

We wrześniu 2010 roku na targach ZooBotanica we Wrocławiu tata zgodził się na małą puchatą kulkę.
Na stoisku e-chomika (tak się o nim dowiedziałam, tego samego dnia wieczorem zarejestrowałam się i zaczęłam stopniowo zdobywać wiedzę). Pani od której ją kupiłam prowadziła hodowlę myszy rasowych, w tym czasie próbowała zacząć hodować chomiki
(nie trwało to długo).

Pośród kilku innych samiczek (bo szukałam samiczki) moje oko przykuła czerwono oka, puchata kulka.

Haidi miała wtedy ok. 3 miesięcy – urodziła się 1.07.2010 roku 🙂

haidi2

Powiedzmy szczerze – to z jej powodu coraz bardziej zagłębiałam się w forum i strony o chomikach. Jej pierwsze lokum było bez szału – jak większości opiekunów niestety – była to skromna 60’siątka
(Jerry I). Jednak sama z siebie wiedziałam, że domek i ten plastikowy twór udający kołowrotek nie są odpowiednie.
Haidi do klatki szybko dostała lepszy kołowrotek (Trixie siatka 22 cm), a zamiast domku upodobała sobie wydrążonego kokosa.
Znalezienie na forum informacji o piasku dla szynszyli było strzałem w 10’siątkę 😀

 

Jednak miałam niedosyt i już w marcu Haidi dostała do swojej dyspozycji.. setkę oraz m.in. większy kołowrotek (Trixie plastik 28 cm) 🙂 Uważam to za jedną
z najlepszych decyzji, a i sama chomiczka wydawała się baaardzo zadowolona 😉

Haidi wiodła typowe dla chomika sielankowe życie – codziennie dostawała wyśmienitą kolację, potem wychodziła na dłuższy spacer po okolicznych włościach, by następnie po chwili odpoczynku pobiegać dla kondycji do rana.

Z takich bardziej charakterystycznych rzeczy.. Mała uwielbiała pewne smakołyki od Trixie..

haidi3

 Dostawała je okazyjnie, ale niemal za każdym razem dumnie nosiła w pyszczku po całym wybiegu. Widok był fenomenalny – do tej pory pamiętam, jak za pierwszym razem próbowała taką kulkę zachomikować, ale była to zbyt ambitna koncepcja. A trzeba sobie jakoś radzić.. 😉

Sama w sobie była chomikiem kontaktowym, aktywnym i wyjątkowo upartym – na tyle, że kilka tygodni próbowała wykopać dziurę w biurku koło drukarki. Dopiero po jakimś czasie stwierdziła, że ta “norka” kilka cm dalej też może być fajna jako wybiegowa kryjówka 🙂

Zasnęła 10.03.2012 roku.

Kilka dodatkowych zdjęć Haidi 🙂

haidi4

haidi6

haidi5

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *