Trudny wybór cz. 3 – Chomik dżungarski, chomik Campbella i “chomik panda”.

Przedostatnia część dotycząca wyboru chomika – nietrudno się domyślić o jakim gatunku króciutko napiszę w części 4. Jednak na tą chwilę zajmiemy się pozostałymi dwoma karzełkami z rodzaju Phodopus 🙂 Poniżej linki do:
Jaki gatunek wybrać?
Trudny wybór cz. 1
Trudny wybór cz. 2

Chomiki dżungarskie oraz chomiki Campbella są dla niewprawnego oka niemal identyczne 🙂
Z racji tego, że są bardzo blisko spokrewnione mogą dawać płodne potomstwo, czyli hybrydy/bastardy (oba określenia są prawidłowe). Wspominam o tym na początku wpisu tylko dlatego, że w Polsce hodowla chomików jest dopiero na początku drogi i w kraju działają jedynie trzy hodowle zajmujące się syryjkami.

Z racji tego, że chomiki karłowate w naszych domach są w wyniku działania pseudohodowli (nawet jeśli zwierzę adoptowaliśmy – co pochwalam, na pewno lepsze to niż nakręcanie biznesu pseudohodowcom).. a ludzie tam raczej nie odróżniają, czy mają dżungarki, czy Campbelle, czy po prostu hybrydy z któregoś tam pokolenia. W Polsce najpewniej ogromna większość (jak nie niemal wszystkie) chomiki określone w sklepie jako “dżungarek” lub “Campbell” są po prostu bastardami – w jakimś tam stopniu mogą fenotypowo przypominać bardziej dżungarka lub Campbella (zależy od przodków – jednak jak to ze sklepu, nie wiadomo nic o zwierzaku).
Jeśli chcemy mieć pewność, że nasz maluch jest czystym dżungarkiem lub Campbellą to niestety, ale musimy się rozejrzeć (tak, znowu) po zagranicznych hodowlach.

Wspomnę tu też, że z tego co obserwuję to chomiki dżungarskie są nieco popularniejsze w ostatnich latach niż Campbelle wśród hodowców. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, jednak na majowej wystawie w Pradze na kilkadziesiąt karzełków (na całej wystawie) były tylko dwa Campbelle.

Co do wyglądu i budowy – są dość niewielkie. Taki kompromis pomiędzy syryjkiem, a Roborkiem w sumie 🙂 Osiągają ~10 cm długości ciała (samczyki nieco dłuższe od samiczek) – poleca się kołowrotki o minimalnej średnicy 17 cm, jednak bezpieczniej postawić na 20-25 cm średnicy. Waga zależy od postury danego osobnika, ale powinna mieścić się w przedziale od ~30 – ~50 g. Dodatkowo należy pamiętać o gruczole zapachowym znajdującym się na brzuszku – Lu bardzo ładnie go zaprezentował (zdjęcie robione niedługo po mojej interwencji w sklepie – gruczoł jest lekko “zapchany”):

Gruczoł - karzełki

Należy na to szczególnie uważać, ponieważ z zapchania może zrobić się stan zapalny lub powstać ropień i zwierze niepotrzebnie będzie cierpieć. Taki gruczoł można obmyć solą fizjologiczną, lecz jeżeli skóra wokół jest zaczerwieniona lepiej udać się do weterynarza – może być to już ognisko infekcji!

Umaszczenie.. chyba ono najbardziej pomoże zobrazować “na szybko” różnicę pomiędzy tymi dwoma gatunkami 🙂 Chomiki dżungarskie posiadają stosunkowo niewiele odmian barwnych, natomiast Campbelle ustępują pod tym względem jedynie syryjkom (mowa oczywiście jedynie o chomikach). Stricte o umaszczeniach może kiedyś napiszę, jednak w tej chwili skupiając się na tym jak to wygląda w kraju nie chcę “zalewać” Was zbyt wieloma informacjami na raz 🙂 Należy wiedzieć, że większość chomików dostępnych w sklepach lub w adopcji to chomiki o umaszczeniu agouti (dzikie), szafirowym i perłowym. Zdarzają się niekiedy osobniki czarne, “piaskowe” (nie włażę w szczegółowe nazwy w tej chwili) czy np. mandarin. Na umaszczenie mandarin należy uważać ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że takowy maluch będzie miał kłopoty na tle cukrzycy – należy odpowiednio pilnować diety takiego osobnika!

Charakter.. chyba nie ma co powtarzać, że jest cechą osobniczą? 😉 Chomiki te są dość spokojne – choć szybsze od syryjków, jednak nie tak szybkie i płochliwe jak roborki. Dają się oswoić równie łatwo jak syryjki (o ile nie mają paskudnych przeżyć), jednak ze względu na rozmiary należy zachować ostrożność – zwłaszcza podczas zabiegów pielęgnacyjnych, np. przycinanie pazurków (u syryjka jednak nieco łatwiej) czy też ewentualnie w wypadku lekkiego zapchania gruczołu zapachowego. Na pewno nie nadają się dla osób, które nie posiadają wyczucia w ręku (a znam takowe, o ile przy syryjku lub większym gryzoniu problemów nie było, tak z karzełkami lub myszkami już pojawiał się niepokój – a to powoduje napięcia w naszym ciele i niekiedy nie zdajemy sobie sprawy z nich – czy “nie za mocno/nie za słabo”) i mogą się obawiać z jakiegoś powodu.

Na zakończenie wspomnę po raz kolejny o “chomikach panda” – takowy gatunek nie istnieje 🙂 Chwyt marketingowy wraz ze zbudowaniem pewnego przekonania, że są łatwiejsze w oswajaniu (takie wersje słyszałam), a farbowane często futerko jest bodźcem, który dodatkowo uatrakcyjnia i wyróżnia zwierze w oczach nieświadomych klientów. Bardzo dobry wpis o tym micie wraz ze zdjęciami farbowanych maluchów można znaleźć na Chomiki – bez ściemy.

I chyba tyle jeśli chodzi o rodzaj Phodopus 🙂 Niedługo ostatni wpis – krótszy, jednak być może konkretniejszy i pomocny. Postaram się naskrobać go jak najszybciej 😉

3 thoughts on “Trudny wybór cz. 3 – Chomik dżungarski, chomik Campbella i “chomik panda”.

  1. nieswiadoma

    witam,chciałam zapytać o przycinanie pazurków – to trzeba chomikom pazury przycinać? Bo ja czytałam, że właśnie nie trzeba, a poza tym są tak małe,że jeszcze krzywdę można zrobić.

    1. Risa Post author

      Jeśli mamy do czynienia z dużym przerostem to należy pazurki przyciąć. Samodzielnie lub jak nie czujemy się na siłach to można iść do lek. weterynarii 🙂
      Co prawda swoim chomikom tylko kilka razy musiałam korygować pazurki – w większości dość dobrze sobie radzą ze ścieraniem ich, zwłaszcza kiedy mają do dyspozycji piaskownicę w której mogą kopać (o ile kopią dużo).
      Dobrze jest kontrolować długość pazurków. U swojej syryjki Haidi raz się zagapiłam i skończyło się to “wyłamaniem” pazurka do góry (zahaczyła o pręty jak chciała wejść na rękę) – usuwanie takiego pazurka z bolącego palca nie jest łatwe dla żadnej ze stron 🙁 Na szczęście dość szybko się zagoiło – lepiej zapobiegać niż leczyć 🙂

      1. Michał

        Miałem podobną sytuację gdzie mojemu Pulpetto jeden z pazurków z niewiadomych przyczyn był dłuższy niż pozostałe (może nie ścierał się równo z całą resztą? 🙂 ). No i trzeba było przyciąć pazurka bo było ryzyko wyłamania. Chomik jak to chomik – wiadomo trochę się kręcił ale przy odrobinie cierpliwości wszystko na spokojnie da się zrobić i poszło bezboleśnie dla obu stron 🙂
        Wystarczył raz i od tamtej pory niesforny pazurek jest opanowany 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *